Co robić w Poznaniu?
Jadę rozklekotanym pociągiem z Nowego Tomyśla do Poznania. Rozważam w myślach zmianę podejścia do mojego rodzinnego miasta. Może nie ma zbyt wielu pubów, o ile w ogóle, ale jest nieźle prosperujący ośrodek kultury i duża biblioteka. Co chwilę jakiś koncert w szkole muzycznej, ścieżki rowerowe, no i zawsze można wybrać się do parku. Nie jest tak źle, ale do Poznania pod względem wydarzeń kulturalnych to daleko, o wiele więcej niż rzeczywiste 57 km, jakie dzieli te dwa miasta. Aż tu nagle słyszę od siedzącej obok kobiety: "Poznań jest nudny". Myślę sobie z ogromną dezaprobatą: o żesz w mordę.*
![]() |
| Erik Witsoe przedstawia niebo nad pięknymi dachami Starego Rynku |
Kobieta była grubo przed trzydziestką, może jeszcze studiowała (w końcu rasowych debili można znaleźć również, a może zwłaszcza, na uniwersytetach). Tłuste włosy z odrostami splecione w anorektyczny warkoczyk, prostokątne okulary na nosie przypominającym świński ryj, gruba (może nawet bardziej niż ja). Znacie ten styl. Do tego zdające się zaraz pęknąć w szwach dżinsy zdobione kolorowymi cyrkoniami, turkusowe kolczyki w kształcie róż, turkusowa kurtka z imitacji skóry, turkusowe buty. Zgadnijcie, jak ma na imię. Oczywiście, Kasia, pięć punktów dla Zuzy.**
