Karol Mroziński - Razzmatazz
Uwaga, w tej recenzji pojawia się sporo wulgaryzmów. Jeśli jesteście grzeczni i przyzwoici, nie czytajcie.
Nie pamiętam, kiedy zaczęłam obserwować Karola Mrozińskiego ani jak to się stało. Pewnego razu po prostu zaczęło mi wyrzucać jego posty na fejsie, z prędkością karabinu maszynowego. Sprawdziłam wspólnych znajomych, zobaczyłam kolegę z filologii polskiej, Wojana. Biorąc pod uwagę reputację Wojana, osoby, jakie miał w znajomych, mogły być albo absolutnie zachwycające, albo przeokrutnie spierdolone. Nigdy pomiędzy. Wówczas podjęłam decyzję o dalszym obserwowaniu Mrozińskiego i tak to już zostało. Nie żałuję.

