10 zalet bycia grubasem
Nie piszę po to, by obrazić kogoś z nadwagą lub otyłością (wtedy to obrażałabym samą siebie, a uwierzcie, niezbyt dobrze reaguję na jakąkolwiek formę krytyki, nawet, gdy jest konstruktywna). Piszę dla żartu (choć jestem świadoma, że żarty mogą wyrządzić dużą szkodę). 10 zalet bycia grubasem ma być krytyką przede wszystkim lenistwa i egocentryzmu. Ewentualnie otworzyć oczy i zmotywować do treningu. Jestem ciekawa, czy notka wywoła kontrowersje. Jeśli tak, to znaczy, że napisałam 10 zalet bycia grubasem i mogę być z tego dumna, bo pobudziłam kogoś do myślenia (lub oburzania się, lub hejtu).
1. W drodze do sklepu co chwila łapiesz zadyszkę, więc masz święte prawo zatrzymywać się co chwilę, siadać na każdej spotkanej ławce i obserwować przechodniów, krytykując ich w myślach za źle dobraną torebkę albo krzywe parkowanie. W ten sposób wypad do marketu, który innym ludziom zajmuje maksymalnie godzinę, dla ciebie zmienia się w niezwykle ciekawą eskapadę, mogącą zająć pół dnia. (Drugie pół musisz odchorować przed telewizorem, wcinając świeżo zakupione czipsy - w końcu po coś do tego sklepu się udałeś)! Szkoda, że to twoja jedyna rozrywka. Ale nie ukrywajmy, zawsze byłeś minimalistą, prawda?