Piromani, cz. 2
Jakiś czas temu mogliście obserwować rozwój mojego projektu na platformie crowdfundingowej Polakpotrafi.pl, prawda? Pisałam o tym chociażby w TEJ notce. Ostatecznie nie udało mi się uzbierać pełnej kwoty, potrzebnej do wydania mojej debiutanckiej książki pt. Piromani. W trakcie kampanii jednak poznałam tylu wspaniałych ludzi i sporo się nauczyłam, dlatego nie żałuję. Tym bardziej, że Piromani i tak niebawem zostaną opublikowani. (Dalej pojawią się wulgaryzmy, bo mam flow, uprzedzam).
Wydawało mi się, że łatwo będzie uzbierać czternaście tysięcy złotych na portalu crowdfundingowym, bo przecież tak wiele osób zdeklarowało się do pomocy jeszcze przed wystartowaniem projektu. Niestety - jesteś mądry, licz na siebie. Nie mam jednak zamiaru wylewać z siebie żali, gdyż wcale ich do nikogo nie żywię. Byłam świadoma od samego początku, że jeśli zbiórka nie wypali, mam jeszcze kilka innych opcji, z których warto będzie skorzystać. Podczas kampanii te możliwości uległy rozmnożeniu. Wreszcie wybrałam jedną z nich. I teraz schody dopiero się zaczynają. O tym jednak może innym razem. Na razie trzeba podsumować crowdfunding, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Przy okazji może i Wy nauczycie się czegoś dzięki moim doświadczeniom.

