Jak mądrze robić zakupy książkowe?
Zauważyliśmy jakiś czas temu ze znajomymi, że ludzie uwielbiają kupować, ale nienawidzą, gdy się im coś sprzedaje. A przecież sprzedawca w sklepie jest po to, żeby nie tylko zarobić, ale i zadowolić klienta. Wtedy wszyscy są szczęśliwi. Samemu trudno podjąć decyzję, od kiedy pożegnaliśmy rok '89 i wszystkie przed nim, mamy do czynienia z ogromnym urodzajem. Zwłaszcza, jeśli chodzi o literaturę. Jak zatem mądrze robić zakupy książkowe? Już spieszę z odpowiedzią na to pytanie, czerpiąc z własnego doświadczenia.
W kwestii mądrych zakupów książkowych raczej nie jestem laikiem. Owszem, kiedy wchodzę do salonu Empiku, często tracę głowę, ale udaję się tam głównie, by spędzić czas, gdy mam jeszcze kilka minut do jakiegoś spotkania. Wyprawiam się tam również ze znajomymi, bo miejsce to zachęca do refleksji i rozmowy na temat sztuczek marketingowych, literatury oraz współczesności. Nigdy jednak nie wychodzę stamtąd z gigantycznymi zakupami. W zasadzie w ogóle rzadko kupuję w Empiku. Dlaczego?
Po pierwsze, jest to niedobre dla mojego portfela. W Empiku jest drogo i koniec. Dla przykładu Nawałnica mieczy. Krew i złoto George'a R. R. Martina. Nie pamiętam ceny detalicznej (okładkowej), gdyż nie mam tomu przy sobie, ale aktualnie na stronie empik.com (prawie rok od premiery nowego wydania, bo o nim piszę), ta konkretna pozycja w miękkiej oprawie kosztuje 43,99 zł. Podobno jest to obniżka z 49,00 - podejrzewam, że tyle wydanie kosztowało początkowo. Ile zaś zapłaciła za nie moi?
34 ziko, moi drodzy, bo rok temu zrobiłam sobie konkretne rozpoznanie rynku i zamiast zapierniczać do salonu Empik, udałam się do księgarni patronackiej działającej przy wydawnictwie Zysk i S-ka. Siedziba mieści się przy Starym Rynku i jeżeli jesteście z Poznania lub okolic, to bardzo polecam, bo to całkiem przaśne miejsce, trochę jakby z zamierzchłej epoki. Można obejrzeć sobie wnętrze TUTAJ.