Hajs, dziwki, dragi i zabawa do białego rana, czyli Warszawka nigdy nie śpi, nawet na początku II wojny światowej. O takich hulankach i swawolach pisze Szczepan Twardoch w Morfinie, czyli jego, uwaga DZIEWIĄTEJ powieści (jeśli ufać Wikipedii).
qr.miastoliteratury.pl/
O Szczepanie Twardochu każdy Polak powinien już słyszeć. Mam tu na myśli nie tylko dosyć wąskie grono zainteresowanych dobrą polską literaturą, tylko ogół społeczeństwa, bo przecież teraz to wszycy wiedzą, że i pisarz może jeździć merolem. Z ciekawostek, Twardoch istniał również przed zostaniem ambasadorem marki Mercedes-Benz Polska. Urodził się na śląskiej ziemi w 1979 roku i nie wiadomo, co się w jego życiu działo (przynajmniej nie, dopóki nie poznamy treści dzienników pt. Wieloryby i ćmy, która swą premierę będzie mieć Targach Książki w Krakowie), ale po pewnym czasie rozpoczął studiowanie
socjologii. Dziwię się, ale bardzo dobrze, że tak się stało, bo teraz może obalić stereotyp, że socjologia to fabryka bezrobocia. Chociaż, czy do końca? Bo czy pisarz to zawód, czy raczej styl życia? Zabawnie byłoby wpisywać w rubryczkę: technik literat, prawda? (Ale chciałabym)!
Wracając do bohatera dzisiejszego postu, czyli Szczepana Twardocha; czy wiecie, że zaczynał jako fantasta? Publikował swoje opowiadania m.in. w "Science Fiction" i "Nowej Fantastyce", a jego powieściowy debiut dokonał się w 2007 roku publikacją książki pt. Sternberg nakładem wydawnictwa SuperNOWA.
Ignacy Karpowicz to wielki pisarz jest, a jego najnowsze dzieło, Sońka, nominowana w tym roku do Nagrody Nike (tak jak w 2009 Gesty, w 2011 Balladyny i romanse, a w ubiegłym Ości), tylko potwierdza, że geniusz Karpowicza wciaż ma się rewelacyjnie. Czy uda mu się jednak pokonać m.in. Szczepana Twardocha (Drach) lub Olgę Tokarczuk (Księgi Jakubowe)? O tym przekonamy się 4 października podczas uroczystości. Tymczasem, jeśli jeszcze nie czytaliście Sońki, chcę Was do tego gorąco zachęcić.
Pewnego razu, nie wiadomo, czy zupełnie przypadkiem, czy też przepełnionym premedytacją zrządzeniem losu, Sońka spotyka Igora. Sońka jest bardzo stara, jesień jej życia musi być bardzo późna, a może jest to już zima. Pochodzi z tego samego świata, co Igor - rządzą nim pragnienia, miłość i nienawiść. Tak było zawsze, tak jest i tak będzie, bez względu na to, w jakim czasie rozgrywa się życie.
Brzydka baba, o której słyszałam piąte przez dziesiąte, że jest jakąś tam wątpliwie sławną feminą, napada mojego mistrza literackiego, podobno mającego problem ze zwróceniem jej należnych trzynastu tysięcy złotych.
Trzynaście patoli - niezła suma, niedobrze nie oddać. Z doświadczenia wiem jednak, że trudno się pożycza, lecz jeszcze trudniej oddaje. Może wszyscy pisarze mają z tym problem? Nie z dawaniem czy oddawaniem, ale po prostu: z pieniędzmi. Nie od dziś wiadomo, że by utrzymywać się z pisania, przedtem trzeba długi czas klepać biedę. Czy nie jest przypadkiem tak, iż bestsellerowi autorzy przyzwyczaili się do stanu ubóstwa i wpadają w kłopoty finansowe po prostu z sentymentu?
Po obejrzeniu „Czarownicy” przypomniaÅ‚am sobie, że dobrze mieć szerszÄ… perspektywÄ™ i nie opowiadać siÄ™ po czyjejÅ› stronie, jeżeli nie zna siÄ™ wersji każdego zamieszanego w spór. Nie znam stron, ich wersje poznaÅ‚am, wszyscy majÄ… gdzieÅ›, czy siÄ™ wypowiem na ten temat, czy nie, ale gÅ‚os mÅ‚odego pokolenia, które aspiruje do bycia uznanymi literatami, zawsze do czyichÅ› uszu ma szansÄ™ trafić. Nie, żebym miaÅ‚a siÄ™ za jakiegoÅ› wodza (to by byÅ‚o...!), ale jako wolno dryfujÄ…cy literacki proton nawet Å‚atwiej mi coÅ› na ten temat naskrobać. Dotknęł mnie on osobiÅ›cie (temat, nie Karpowicz), a że milczeć nikt mi nie kazaÅ‚, to bÄ™dÄ™ na ten temat i pisać, i mówić. Wiadomo, wolÄ™ pisać, ale czasem i to drugie siÄ™ niechcÄ…cy przydarza.
Ludzką rzeczą dobierać się do światłego człowieka, więc rozumiem trochę Kingę Dunin, tak jak kobieta kobietę. (Choć coś tu jest edwidentnie nie tak, skoro i ona jest kobietą, i ja jestem kobietą, to czemu ona wygląda jak starszy pan)? A Ignacy Karpowicz dobrą dupą jest. Tylko że chyba najwyraźniej ideał sięgnął bruku. Po lekturze jego książek, reportaży i felietonów, ukształtował mi się w głowie obraz mężczyzny silnego charakterem i umysłem. A teraz co? Dupa, i to wcale już nie dobra, bo podwójna. Karpowicz ewidentnie dał dupy dosłownie i w przenośni.
Jak można, będąc mężczyzną, dać się zgwałcić? To znaczy, tak jak słusznie zauważył na fejsie Patryk, jak można po prostu zostać zgwałconym przez kobietę? Nawet, jeśli tę kobietę się podziwia? Mam kumpla, do którego żywię ogromny szacunek, ale za żadne pieniądze nie poszłabym z nim do łóżka (nawet za trzynaście tysięcy, chociaż, patrząc na moją sytuację finansową... ekhm). Jak sobie tak myślę, no to okej. Papierowa torba na łeb i jazda. A jakby jeszcze był do tego alkohol?
Z facetami jest inaczej, niż z kobietami, gdy piją. Badam to zjawisko praktycznie co wieczór. Odurzona alkoholem kobieta co najwyżej będzie próbowała zaciągnąć do łóżka faceta, który jej się podoba. Nawalony facet będzie próbował zrobić cokolwiek z jakąkolwiek. (To tak półżartem oczywiście, bo poprawność polityczna i równość płci, coś tam, blabla, sratatata).
Ogólnie to mi się ta cała sprawa z praniem brudów w mediach nie podoba. Jeśli ja mam coś do kogoś, to mówię mu to na osobności. Albo w ogóle nie mówię, bo czasami nawet nie warto. Dlaczego robią to literaci? Przecież powinni być hej do przodu w savoir vivre, przynajmniej tak mi się zdawało. Chyba znowu nie powinnam się po kimś czegoś spodziewać, ostatnio zauważyłam, że to mój problem. Nie spodziewaj się niczego po nikim, a wszystkiego po sobie - to chyba całkiem cenna myśl, nie sądzicie?
Skoro już zaczęłam zadawać pytania: chodzi tutaj o pieniądze czy uczucia?
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie o te pierwsze. Może nawet nie o głupie trzynaście patyków, ale i sto? Nagroda Nike zostanie przyznana jutro - ciekawe, kto wygra. Skontrowersowany Karpowicz, mający głęboko gdzieś plebiscyt Świetlicki czy jak do tej pory najcichszy z ekipy moich faworytów Pilch?
Z drugiej strony, czy pisarze naprawdę tak wojowaliby o najwanitatywniejsze spośród wszystkich dóbr, czyli pieniądze? Zaczęła Dunin. Odepchnięta kobieta zrobi wiele, by pogrążyć mężczyznę, który ją zlekcważył. Lub też po prostu odbija jej palma. Jak jednak zachowuje się kobieta, która dowiaduje się, że jej mężczyzna zostawił ją nie dla innej kobiety, tylko innego mężczyzny? Mogącego, w tym przypadku, wyglądać bardziej kobieco? Karpowicz podobno ma bowiem romans z sekretarzem Nagrody Nike. (Ale to tylko zdanie Dunin). A w najnowszym spocie promującym jego kandydaturę o najważniejszą w Polsce nagrodę literacką (albo chociaż najbardziej medialną ), orientacja seksualna pisarza określana jest jako dokładnie język polski. Zabawa językiem? Gierka słowna bez podtekstu? Przypadek?
Nie wściekłabym, gdyby się okazało, że Karpowicz to homoseksualista. Nawet bym nie zapłakała, choć byłoby żal, oj, żal! Zresztą, co mnie to obchodzi. Bez względu na to, z kim sypia (choć to troszkę obrzydliwe, że z Kingą Dunin, ale mnie się na przykład wciąż podoba Alan Rickman, mimo że jest już całkiem siwy i obwisły mu policzki, a kto wie, co jeszcze), co lubi jeść na śniadanie i czy w ogóle je je (jeee, oł jeee, je, yeah), jest dla mnie obłędnie dobrym pisarzem. Mistrzem reportażu, geniuszem dygresji oraz wspaniałym twórcą nowoczesnej prozy polskiej. Kto jeszcze lubi dzieła Karpowicza? Ręka na klawiaturę i komentarz.
Na zakoÅ„czenie polecam fragment „Balladyn i romansów", czytany przez Mateusza KoÅ›ciukiewicza, naszÄ… nowotomyskÄ… pereÅ‚kÄ™, która o starych Å›mieciach już raczej nie pamiÄ™ta, a jak pamiÄ™ta, to raczej w sposób taki, jaki objaÅ›niÅ‚ kiedyÅ› w „Newsweeku", czyli niezbyt przyjemny. Lektura jednak bardzo przyjemna i zachÄ™cam do obejrzenia.