Kobieto! Daj siebie sobie, a potem mężczyźnie
Oni są w nas zapatrzeni, ale kiedy zapominają o patrzeniu na siebie, my również przestajemy na nich patrzeć. Przypominajmy im wobec tego, jak ważni są w naszym życiu. Kochajmy siebie i ich po równo. Choć czasem jest, kurwa, ciężko.
Obserwowałam mężczyzn wokół siebie. Widziałam ich dokładnie, wraz z ich niedoskonałościami. Lekceważące podejście do poważnych tematów; zdawkowość w kwestiach, wydawałoby się, niewątpliwie istotnych. Słyszałam ciszę, kiedy komentarz aż cisnął się na usta oraz dysonans pomiędzy tym, czego my, kobiety, tak głośno się domagamy, a tym, czego mężczyźni od nas potrzebują; o co żebrzą muśnięciami dłoni albo spojrzeniami, które im krótsze, tym bardziej intensywne. Myślałam sobie: kiedy oni się przestaną gapić albo czy kiedykolwiek dorosną, bo jako nastolatka narzekałam na to, że chłopacy w moim wieku to straszne gówniarze. Mam już dwadzieścia trzy lata i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Zachodziłam w głowę, czy są głupi, czy robią mi na złość, kiedy po raz kolejny zignorowali moją prośbę. Rzucałam się z boku na bok, nie mogąc zasnąć długimi nocami, bo zastanawiałam się, jaka mam być, żeby im dogodzić. Grzeczne są dla nich za nudne, emanujące seksualnością to najczęściej dziwki, te, które potrafią się odszczeknąć, są zarozumiałymi babsztylami, a te małomówne nic sobą nie reprezentują...


